poniedziałek, 22 kwietnia 2013


BEAUTIFUL MORNING

Obudziło mnie piękne słońce około 9, jeszcze lekko oddana snu, przekręcałam się na plecy i słyszę głosy dzieci, w zaspanej głowie myślę "kurcze, już dzieci sąsiadów biegają po podwórku??" O nie, to nie Opole, to dzieci idące do Kity. Od czasu do czasu zdarza mi się taki "sen na jawie". Odnajduje w tym jakąś przyjemność, bo nie ukrywam, że podpisuje się rękami i nogami pod powiedzeniem: 'Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej'. Dla mnie oznacza to całą masę zdarzeń, które miały miejsce, wspomnień, które wiążą człowieka z miejscem, w którym się wychowywał, dorastał i żył przez długi czas. Spotkania ze znajomymi, wodospad, spacery, niesamowicie klimatyczne kawałki DnB, "fajka" na parkingu, gorące, letnie dni, wieczory. Tam jest mój osobisty azyl, miejsce, gdzie czuje się bezpiecznie. Właśnie tam narodziły się moje marzenia, które dziś staram się krok po kroku realizować tutaj. Jednocześnie wiem, że w Polsce, nie byłoby mi, nam łatwo, nie podlega wątpliwości, że "na zachodzie" są zupełnie inne realia i możliwości, a przede wszystkim nastawienie jednego człowieka do drugiego, co pozwala myśleć pozytywnie:).
 Życie na własny rachunek, bez takiej podpory jaką są rodzice, dom, gdzie można uciec, kiedy coś się nie układa, jest o tyle trudne, że w głowie rodzą się samozachowawcze instynkty, czyli coś na kształt "albo sobie poradzisz, wyjdziesz z cienia, staniesz twarzą w twarz z problemem albo kawałek po kawałku tracisz osobowość, tracisz wartość, którą myślałeś, że posiadasz". Oczywiście wielu jest ludzi, którzy nie stają przed takim wyborem, bowiem posiadają charaktery pozwalające im wydzierać to, co ich bez większego wysiłku, jednak ja jestem zupełnie inna. Niemniej, krok po kroku naprawiam tę "usterkę".
Z dnia na dzień żywię coraz większą nadzieję, że jesteśmy coraz bliżej, choć nie raz zastanawiałam się: "what the hell is going on!!??" i oczywiście wciąż znajdujemy się w fazie "początku", i że jeszcze nie raz powiem "what the fuck", to pewność o osobistym sukcesie zajmuje całą moją prawą półkulę mózgu. 


czwartek, 11 kwietnia 2013

NO TIME

Zapowiada się trwały i całkowity zanik czasu na takie przyjemności jak blogowanie:< Natomiast mam nadzieję, że praca i kolejne plany życiowe będą szły do przodu coraz szybciej. Ciężko jest się poczuć swobodnie w pracy, wśród tylu narodowości w tak krótkim czasie, ale najlepsze Jego wsparcie, telefony do domu wszystko ułatwiają.
Wierzę, że kilka lat poświęceń i ciężkiej pracy zaprocentuje:).
Cieszta się życiem ludziska:)